Co wydarzyło się wiosną na naszym podwórku

1W tym roku odbyła się kolejna edycja serii lokalnych wydarzeń, które nazywamy Dniem Sąsiada. Pod wspólna nazwą II Warszawskiego Dnia Sąsiada, współfinansowanego przez Urząd Miasta Stołeczego Warszawy ponad 40 aktywnych grup/ osób włączyło się do akcji i podjęło wyzwanie „obudzenia” swoich sąsiadów.

Wszystko odbywało się w ostatni weekend maja oraz kolejne soboty czerwca. W czasie organizacji tego wydarzenia, a także tuż po nim pojawiały się wielokrotnie takie same pytania od obserwatorów. Przede wszystkim: Czy się udało oraz po co to wszystko? Teraz, gdy już po wszystkim i czeka nas zbieranie sił na kolejne działania- warto na nie oraz kilka innych odpowiedzieć.

 

DLACZEGO DZIEŃ SĄSIADA?

2Samo słowo sąsiad ma dosyć ambiwalentne konotacje w naszym języku. Poprzez komediowe teksty kultury i wspomnienia z poprzednich lat kojarzy nam się raczej z osobą, która nas obserwuje, dokucza i jak tylko będzie mogła- na pewno złoży na nas donos. Żyjemy bardzo szybko, jesteśmy coraz bardziej samowystarczalni i sąsiedzi na pewno nie są nam potrzebni do wzbogacania naszego życia towarzyskiego. Q Ruch Sąsiedzki nie powstał także po to, aby być społecznym KO-wcem XXI wieku i zachęcać tylko w celach towarzyskich do integracji sąsiedzkiej. Strywializowane pojęcie sąsiedztwa odebrało mu w społecznym postrzeganiu bardzo ważną rolę- podstawowej grupy, którą łączy wspólny teren, wspólne problemy, historia i tradycja miejsca. Grupy, która także może być samorządną i samo stanowiącą o sobie jednostką, dbającą o przestrzeń i warunki, w jakich wspólnie żyją. Nigdy się to jednak nie wydarzy, jeżeli mieszkańcy nie będą się znali. Często okazją do poznania się jest lokalny konflikt interesów, który w ekspresowym tempie zapewni integrację. Równie szybko jednak taka grupa potrafi się rozpaść .

Dzień Sąsiada jest zatem jedną z okazji do pierwszego kontaktu z innymi mieszkańcami. Nie na poziomie konfliktu, tylko współpracy przy zorganizowaniu czegoś dobrego i pozytywnego. Jest to dopiero początek zmiany. Pretekst, który można później wykorzystać do kolejnych działań.

JAK WYGLĄDAŁY TEGOROCZNE DZIAŁANIA

3Dzień sąsiada to lokalne święto dla mieszkańców jednego bloku lub podwórka. To, co jest najważniejsze i odróżnia takie działania od innych wydarzeń kulturalnych, pikników lub festynów- mieszkańcy podejmują decyzję, że chcą mieć takie święto. Nie wszystkie sąsiedztwa są na to gotowe, więc aktywne osoby przyłączyły się po prostu do innych podwórek w tym roku- może uda się w następnym. Każda grupa, która podjęła się sąsiedzkiego święta miała za zadanie poinformować wcześniej sąsiadów o tym, że planowane jest takie wydarzenie, zebrać informacje, co by chcieli, co potrafią i jak mogliby się włączyć, a także, skąd uzyskać potrzebny sprzęt/produkty spożywcze/ materiały/ pozwolenia, itd. Wszystko robili sami lub we współpracy z lokalnymi instytucjami i przedsiębiorcami. Bardzo ważny był sam proces przygotowania- wspólne spotkania, ustalanie planu, integracja, która zachodziła już w trakcie pierwszych spotkań, a Dzień Sąsiada był tylko zwieńczeniem tej pracy. Wydarzenie to niewiele kosztuje, ale wymaga poświęcenia czasu- na spotkania z ludźmi, rozmowy i bezpośredni kontakt, który jest niezbędny. W tym roku staraliśmy się zachęcać do aktywności mieszkańców 6 dzielnic: Ochoty, Śródmieścia, Mokotowa, Pragi Północ, Pragi Południe oraz Ursusa. W tych dzielnicach aktywnie włączały się biblioteki, kawiarnie, stowarzyszenia mieszkańców, lokalni przedsiębiorcy, rady osiedla, kluby mam oraz wiele osób, które nie należały do żadnej organizacji ani instytucji. Pomysły, które zostały zrealizowane zależały od czasu na realizację, potrzeb mieszkańców i możliwości organizatorów. W tym roku pojawiło się więcej sportowych aktywności, np. spacery Nordic Walking lub wycieczki rowerowe oraz praktycznych zadań, np. odmalowywanie zniszczonych budynków lub sadzenie kwiatów.

4Dzień Sąsiada to dobra okazja do zaprezentowania prac lokalnych artystów, spotkań z mieszkańcami, którzy chętnie opowiadali o swoich wspomnieniach, zorganizowania wydarzenia z dedykacją dla jakiejś grupy, np. dla dzieci oraz tego, co najważniejsze, czyli SPOTKANIA w nieformalnej atmosferze, gdzie każdy może przynieść swoje jedzenie, krzesło, koc i po prostu spędzić czas z nieznaną sobie grupą ludzie, którzy mieszkają obok niego. Lista pomysłów wciąż jest uzupełniania i na pewno niedługo pojawi się na naszej stronie www.inicjatywysasiedzkie.pl. My jako Ruch Sąsiedzki docieraliśmy z zaproszeniem do takiego działania od końca lutego. Współpracowaliśmy z Urzędami niektórych dzielnic (serdeczne podziękowania dla zaangażowanych urzędników z Mokotowa, Ursusa i Sródmieścia) i wspólnie różnymi kanałami staraliśmy się docierać do aktywnych mieszkańców. Jest to zadanie wymagające czasu oraz bezpośredniego kontaktu z każdym miejscem, więc to dopiero początek budowania sieci aktywnych sąsiedztw. Organizowaliśmy spotkania, na które każdy mógł przyjść i dowiedzieć się, co i jak można zrobić. Od marca do maja staraliśmy się być w kontakcie z wszystkimi osobami, które podjęły się tego zadania. Pomagaliśmy budować sieć kontaktów w ramach jednej dzielnicy, aby wszystkie aktywne osoby miały okazje do poznania się i wymiany swoich doświadczeń. Wszyscy staramy się przede wszystkim BUDOWAĆ: kulturę współpracy, sieć kontaktów, wymiany wiedzy oraz tworzyć grupy lokalnych animatorów. Przed nami jeszcze wiele wyzwań nawiązania współpracy z mieszkańcami i samorządem, dotarcia do nowych dzielnic i pozostawienia tych, które zaczęły inicjować na większą skalę lokalne działania, z odpowiednimi narzędziami do kontynuowania i rozwijania swojej pracy.

CZY TO JEST SUKCES? CZY SIĘ UDAŁO?

5Żadna osoba, ani miejsce nie odwołało swojego wydarzenia- bez względu na mniejsze lub większe zainteresowanie mieszkańców lub warunki pogodowe. Ilość osób, które wzięły udział, nie może być wyznacznikiem tego, czy dzień sąsiada można uznać za udany. Czasem był to kameralny stolik na środku ulicy, który intrygował przechodniów, czasem aktywne podwórko, które zebrało ponad 40 osób. Jeżeli ludzie mieli okazję, aby się spotkać i porozmawiać ze sobą- jest to sukces. Każda nowa osoba, która przyszła, to wielkie osiągnięcie. Sukces podwójny jest także dlatego, że większość osób, które organizowały to wydarzenie, nie zasila na codzień grupy doświadczonych animatorów. Nie ma wielkiej wiedzy pedagogicznej, ani często nie zajmuje się zawodowo kulturą lub działaniami społecznymi, tylko zupełnie czymś innym. I pomimo tego- te wszystkie osoby postanowiły pierwszy lub kolejny raz odważyć się i stanąć na wysokości trudnego animacyjnie zadania, które wymaga czasu, dobrej organizacji, cierpliwości, nawiązywania kontaktów, dystansu, kiedy napotykamy złe reakcje, konsekwencji, kreatywności i świadomości, że to inni ludzie mają się włączyć, że to MY mamy ich zachęcić do działania, a nie zrobić znów coś za innych. To nie brzmi już wcale tak banalnie. Prawda?

6Mam zatem przyjemność ogromnie pogratulować wszystkim aktywnym, otwartym, mądrym i wspaniałym osobom, w których jest wiele nadziei, energii, chęci zmiany i ogromnej życzliwości i troski dla miejsca, w którym mieszkają oraz swoich sąsiadów. To te osoby zmieniają nasze miasto po cichu, lokalnie i trwale. I mam nadzieję, że będziemy mogli zrobić wszystko, aby wystarczająco wspierać Was w tych sąsiedzkich wyzwaniach.

 

Agnieszka Matan

Koordynatorka Q Ruchu Sąsiedzkiego